Przeczytasz w 4 minut(y)

Potrzebuję argumentu

Miałem w życiu różne samochody. W różnych przedziałach mocy, pojem­ności, spalania. O mocy od 58 do 286 KM. O pojem­ności od 1.1 do 4.4 litra. Spalające od 6 do 20 litrów na setkę. Dla większości ludzi, z którymi nigdy w kwestii motory­zacji nie dojdziemy do porozu­mienia, czyli dla tych, którzy traktują samochód jako narzędzie, najbar­dziej rozsądny wybór, to wybór tego, który pali najmniej. Oczywiście nie podej­mo­wałbym z kimś takim tematu, że jednak spalanie to temat drugo­rzędny i coś innego jest ważniejsze. To jakbyś mówił do kamienia, żeby sobie poszedł — żadnych szans powodzenia. Jednak czasem ma miejsce taka sytuacja, że musisz wytłu­maczyć komuś swoją rację, nawet jeśli to jest “kamień”. Na szczęście macie mnie, a ja mam dla Was świetne narzędzie ku temu.

Zmarnowane paliwo

No nie jest to Volvo

Mam od dawna takie wrażenie, że niektóre moje samochody marnowały paliwo. Już Wam tłumaczę co mam na myśli. Moje obecne Volvo spala około 10 litrów na setkę (musiałem sprawdzić w inter­necie, bo sam tego nigdy nie robiłem, nie chciałem tego wiedzieć) a BMW E36 323Ti, które miałem wcześniej także spalało podobne ilości paliwa. Tylko w moim odczuciu BMW paliło tyle, że nie miałem z tym problemu, a Volvo pali DUŻO! Jaka to możliwe skoro oba palą tyle samo? BMW każdą złotówkę wydaną na paliwo zamie­niało na emocje, na radość. A Volvo marnuje te pieniądze. Dowiezie mnie do celu i to wszystko, dając śladowe ilości orzechów radości.

Wolę spalić 20 litrów na setkę niż 6

Moje ukochane V8 paliło średnio 20 litrów. Średnio. Podbić ten wynik dwukrotnie, to raczej żaden wyczyn przy takim silniku.  6 sekund do setki, regulowana twardość zawie­szenia. Cisza, komfort, moc! Mój pierwszy samochód spalał 6 litrów. Kurka no! Sześć! Samochód, który wszystko miał chyba zrobione z gąbki. Zawie­szenie — gąbka. Układ kierow­niczy — gąbka. Hamulce — gąbka. Tylko wnętrze nie było z gąbki! Titanic najpewniej rozbił się o wnętrze mojego Clio, a nie o jakąś tam marną górę lodową, która przy wnętrzu tego Renault to gąbka. Fakt, że Clio nie mogło istnieć w czasie gdy Titanic się rozbił to szczegół. Pomińmy to.  I wiecie co? Wolałem tankować to przeklęte V8! Nie było mi żal tych pieniędzy, wiedziałem w co się zamienią. A Clio z “sprintem” 15 sekund do setki? No cóż, łza przy każdym litrze paliwa spływała po policzku…

Co Ty porównujesz w ogóle, Ty $%#$@!

No właśnie zdaję sobie sprawę, że nie można porów­nywać Samochodu za pół miliona z samochodem za 40 tysięcy. A taka była ich cena w momencie, gdy były nowe. A oba z nich pocho­dziły prawie z tego samego roku. Ale czy na pewno? Wymyśliłem specjalny przelicznik, dzięki któremu to możliwe! Jest on bardzo prosty. Drogi czytelniku, jeśli więc chcesz kupić samochód, który według Twojej drugiej połówki “pali zdecy­do­wanie za dużo” a dla Ciebie to auto marzeń i macie impas w swoim sporze mam dla Ciebie…

FPRSS

Czyli po prostu Frankowy Przelicznik Racjonal­ności Spalania Samochodu. Ma on pewne ograni­czenia. Jest też mocno subiek­tywny, przez co łatwo go zmani­pu­lować. Jednak świetnie obrazuje wszystko, co mam na myśli. Aby dokonać obliczenia wyniku FPRSS należy ocenić swoje auto w skali od 0 do 100. Pierwsza uwaga — oceniamy tylko frajdę z jazdy. Jesteśmy miłośnikami motory­zacji, więc pojemność bagażnika, ilość miejsca na tylnej kanapie itp. pozostawmy innym nudziarzom! Druga uwaga — każde auto dostaje minimum 10 punktów. Za to, że ma dach, ogrze­wanie i nie jest skuterem. Druga część wskaźnika jest prosta do policzenia, bo to spalanie pomnożone przez 5 (mniej więcej cena beny/ropy) Dzielimy punkty frajdy przez punkty kosztu i mamy wynik. Wszystko pięknie proste! Poniżej jak rozumieć wyniki.

0,5 i mniej — sprzedaj to!

0,5 — 0,8 — od biedy ujdzie

0,8 — 1,2 — uczciwie

1,2 — 1,5 — całkiem spoko

1,5 i więcej — no kurka, gratuluję!

Przykłady

Tanko­wałbym!

VW Lupo 3L —  spala 4 litry ropy, czyli daje nam to 20 punków kosztów do przelicznika. Dla mnie to szrot, ale komuś może dawać frajdę parko­wanie tego pudełeczka w mieście, bo wszędzie wejdzie i oceni to autko nawet na 20 punktów. Teraz jeśli podzielimy 20 (punkty frajdy) przez 20 (ze spalania) otrzymamy wynik 1 czyli racjonale auto!

Volvo V40 1.8  — Spalanie 10 litrów razy 5 daje nam oszała­miające 50 punktów kosztów do przelicznika. Frajda z jazdy? No kurka, szału nie ma. Maks 35 punków. Chwila prawdy. 35 punktów frajdy przez 50 punktów za koszty daje nam 0,7. Smutek!

BMW E36 Compact 323Ti — spalanie 10 litrów, razy pięć znów jak w Volvo daje 50 punktów. Frajda z jazdy? Ogień! Tak wiem, że to kompot, 3/4 coupe inne takie prześmiewcze komen­tarze, ale moje drogie motoświry, jeśli chodzi o czystą radość z jazdy dla mnie maks — 100 punktów.  “Ty się tam znasz, stary kompot na 100, co Ty możesz wiedzieć o samochodach” Prowa­dziłem BMW X6M które ma 575 koni. Nie dawało tyle radości. Świadomość, że przez moment nieuwagi można rozbić 600 tysięcy złotych (za “podstawową” wersję) trochę psuję zabawę. Wracając do sedna: dzielimy frajdę przez koszty i otrzy­mujemy bardzo dobry wynik — 2!

Dajmy tu jeszcze moje pierwsze auto. Renult Clio 1.1 — spalanie 6 litrów, to daje nam 30 punktów, za frajdę otrzymuje gwaran­towane minimum 10 (i tak sporo). Dzielimy frajdę przez koszty i otrzy­mujemy - 0,33 — poniżej wszelkiej krytyki!

Oczywistym jest więc, że palące 10 litrów BMW jest rozsąd­niejszym wyborem, niż palące 6 litrów Clio i to o wiele rozsąd­niejszym

Podsumowanie

Jeśli więc znasz kogoś, dla kogo samochód to narzędzie, ma wozić z punktu do punktu, nawet kosztem radości i szczyci się niskim zużyciem paliwa, a Ty sam masz paliwo­żernego potwora, za którego ta osoba Cię wyśmiewa, pokaż mu ten wskaźnik! Może się okazać, że oba te samochody są tak samo racjo­nalne!

Podobało się? Udostępnij :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *