Przeczytasz w 4 minut(y)

No ujawnij się w końcu!

Uwielbiam zimę. Znaczy się taką prawdziwą. Nie takie, jakie mamy ostatnio, w stylu “gej, co się jeszcze nie ujawnił”. Niby coś tam jest tej zimy, niby coś tam sypnie śniegiem, ale równie dobrze to może być późna jesień, albo wczesna wiosna. Nie wiesz z czym masz do czynienia. Czy nachylić się po… zimowe buty czy nie. Mówię o prawdziwej zimie — śnieg, dużo śniegu, a zwłaszcza na drodze. Dobra, na jezdni, żeby zaraz jakiś frustrat się nie przyczepił! Ahh, jakie wtedy są trudne warunki na drodze! Cudownie!

Po której stronie jesteś?

Ponoć są zawsze dwie grupy ludzi. Tacy co nazywają pliki w sposób przej­rzysty i czytelny “prezen­tacja na szkolenie.ppt” i drudzy “asdfeaf.ppt”. Jedni co wolą benzy­niaki i drudzy co wolą dizla. Ci co wolą przepłacać za Ajfony i cała nieza­śle­piona reszta. Ci którzy jeżdżą rowerami, oraz ci którzy normalnie pracują i stać ich na samochód. A także (i to nas dziś interesuje) część która lubi trudne warunki drogowe i reszta, która się ich panicznie boi.

O nie! Śnieg

Typowy kierowca SUVa zimą

Wiecie kto się najbar­dziej boi zimy wśród kierowców? Ta piękna i radosna grupa naszego społe­czeństwa, która zawsze (nie wiedzieć dlaczego) musi chodzić z odsło­niętymi kostkami oraz kierowcy SUVów. Jeśli przed egzaminem na prawko kategorii B byłyby psycho­testy, to pojawienie się na nich z odsło­niętymi kostkami przy tempe­ra­turze poniżej zera, skutko­wałby oblaniem ich jeszcze przed przystą­pieniem, z możli­wością ponownego przystą­pienia za 10 lat. Żeby dać czas na dorośnięcie. Albo 20 dla pewności.

Kierowcy SUVów — dlaczego mieliby się bać śniegu na drodze, skoro mają takie samochody? No właśnie dlatego! Z Dwóch powodów. Po pierwsze: może się okazać, że jego Nissan Kaszkaj ma takie właści­wości “terenowe” jak Fiat Panda. Jedno i drugie ma napęd na przód. Trochę wstyd przed sąsiadem, który starym A6 śmiga sobie bez problemu. Po drugie: jeśli umiesz prowadzić, to musisz to lubić — innej możli­wości nie ma. Jeśli lubisz prowadzić, to kupisz coś co się dobrze prowadzi — oczywiste. Jeśli coś ma się dobrze prowadzić to musi mieć nisko osadzony środek ciężkości, a nie pod sufitem, tam gdzie SUViści (jest takie słowo, bo właśnie je stworzyłem) mają nierówno — prosta fizyka. Podążając za tym wszystkim docho­dzimy do wniosku, że właści­ciele SUVów po prostu są złymi kierowcami, a ten typ samochodu ma być dlań jakimś ratunkiem na trudne warunki — bo “terenówka”, bo “dżip”.

Magiczny biały proszek

Od razu utnę niepo­trzebne i głupie domysły — nie, nie jestem kokainistą! Śnieg powoduje, że nawet najnud­niejszy dojazd do pracy, staje się emocjo­nującą przygodą. Mimo, że znasz drogę na pamięć, każdą dziurę, zakręt, łuk, skrzy­żo­wanie, schematy pracy świateł na skrzy­żowaniu. Magiczny biały proszek w cudowny sposób sprawia, że nagle ta droga staje się ciekawa. Już nie ma tej pewności. Uważasz na każde muśnięcie gazu. Hamulca starasz się w miarę możli­wości w ogóle nie używać. Ruchy kierownicą? Kasparow nie ważył tak swoich ruchów! A jeśli masz jeszcze napęd na tył! Jazda w kontro­lo­wanym uśmiechu poślizgu, nawet jeśli masz E36 M 316i. Myślę, że kokaina nie jest w stanie tak uszczę­śliwić.

W ogóle życie staje się ciekawsze

Dla mnie takie warunki na drodze poproszę!

No bo patrzcie. Normalnie wycho­dzicie z domu, wsiadacie w samochód i znikacie. Wystarczy, że spanie śnieg i już musicie odśnieżyć samochód. Nagle pojawia się sąsiad, też musi dokonywać  wykopalisk w poszu­ki­waniu auta. Nie mija kilka chwil i już razem sobie narze­kacie na pogodę, tak po prostu, tak po polsku i że opony letnie zimą, to jednak przeciętny pomysł. Kilka takich poranków i można się trochę z człowiekiem poznać. Innego może trzeba będzie wypchnąć z zaspy, kolejnego odpalić na kablach. Dla mnie ma to jakiś swój urok.

Lat temu kilka wracałem z małżonką od teściów do domu. Normalnie zajmuje nam to 40–60 minut, zależnie od dnia i godziny. Wtedy wraca­liśmy ponad 3 godziny! Było świetnie. Kilka, kilka naście minut po naszym wyjeździe przeszła solidna burza. Lało tak, że nie było możli­wości jechać samochodem. Zatrzy­małem się, na jakimś placu z dala od drzew. Po kilku minutach ruszy­liśmy dalej. Całe drzewa z korze­niami leżące na drodze, blokujące przejazd całko­wicie albo wymuszające jazdę częściowo po rowie. Jak normalnie stosunek kierowców do siebie wzajemnie jest raczej ambiwa­lentny, tak w tej sytuacji było świetnie!

Nawigacja nic by nie pomogła. Więc wszyscy toczyli się z otwartymi oknami. Mijając się z samochodami jadącymi z przeciwka, zatrzy­my­wa­liśmy się pytaliśmy skąd jadą, czy jest przejazd i odwrotnie — oni nas pytali. Spraw­dza­liśmy wszystkie boczne drogi, jadąc sznurem. Pierwsi którzy dojechali i musieli zawrócić z braku przejazdy czy ślepej uliczki machali mijanym kierowcom, żeby zawracali bo nie ma przejazdu. Komuś się za bardzo wjechało do rowu i nie mógł wyjechać? Masa ludzi do pomocy! Pozna­liśmy drogi i miejsco­wości które mijaliśmy setki razy, a których byśmy w innych okolicz­no­ściach nie poznali.

Nuda, nuda, nuda! Czy jednak nie?

Mając tak nudny samochód jak mój, nie ma co liczyć na emocje czy jakieś wrażenia z jazdy w piękny, ciepły, słoneczny dzień. Jednak wystarczy, mgła, śnieg, gołoledź, obfite opady i sprawa ulega drastycznej zmianie. Nagle wszystkie mięśnie się napinają, wzrok wyostrza, ciało przechodzi w tryb bojowy, jak Gesslerowa po odgrze­wanym kotlecie w restau­racji.  W końcu możesz się wykazać jako kierowca. Raczej nie pomyślisz, o rozma­wianiu przez telefon czy pisaniu smsków do swojego “słoneczka, kochanego, do końca życia zawsze razem, aj :***” (tutaj “zawsze” oznacza przeważnie parę miesięcy) Nawet jazda z przednim napędem może stać się względnie ciekawa!

Dlatego sądzę, że im gorzej tym lepiej.

Nie ma nudy. Mniejsze szanse na poważny wypadek bo jesteś dużo bardziej zaanga­żowany w prowa­dzenie. Trudno się zabić przy prędkości 30km/h. Większa empatia wśród kierowców, czy w ogóle wśród ludzi. Większe szanse, żeby kogoś nowego poznać, chociażby przy wypychaniu samochodu z zaspy, odpalaniu na kable czy “na pych”. Może dlatego ludzie tak lubią Alfy! Co chwilę okazja, żeby kogoś poznać.

Podobało się? Udostępnij :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *