Przeczytasz w 4 minut(y)

To chyba coś się nie tak porobiło. Mamy XXI wiek. Znamy takie materiały, o których 50 lat temu nawet nikt nie myślał. Możemy zginać, wyginać, nadawać niemal dowolny kształt i funkcje. Mamy komputery, które obliczają jak dany element będzie się zacho­wywać, jakie obcią­żenia przenosić, ile szacunkowo wytrzyma, gdzie są jego słabe elementy i co poprawić. Dziś możemy zapro­jek­tować wszystko i możemy to bez problemu zbudować. I co z tym robimy? Produ­kujemy Passata. Samochód, który jest idealne nijaki.

Polot

Cadilac Eldorado Biarritz

Któż nie marzy o klasyku z lat 50′ 60′ czy 70′. Nie ma co się temu dziwić piękne i orygi­nalne samochody. Produ­kowane z pasją i namasz­czeniem, w sumie można powie­dzieć, że z ostatnim namasz­czeniem, bo dziś już raczej tak do samochodów nie podchodzi. Projek­towane z finezją i polotem. Polotem! Kojarzycie Cadilaca Eldorado Biarritz? Na pewno tak, nawet o tym nie wiecie. Inspi­rowany samolotami (patrzcie na stateczniki z tyłu!) — trudno o większy polot! Wiem co pomyślicie — SAAB! Nie jestem przekonany. W Saabie nie widziałem statecz­ników pionowych, mimo że produkują też samoloty, co za problem kilka wziąć i przyspawać?

Progres?

Spójrzmy na Cadilaca Eldorado jeszcze raz. Mój ulubiony amery­kański klasyk. Przez lata wyglądał pięknie, z generacji na generacje nie ubywało mu wdzięku. Do momentu aż zaczę­liśmy zbliżać się do lat 90′  nagle dramat, dlaczego ja i trudne sprawy. Popatrzcie na te zdjęcia i sami oceńcie:

Eldorado z 2002 roku
Eldorado z 1968 roku

 

 

 

 

 

 

Jako całko­wicie obiek­tywny i profe­sjo­nalny bloger motory­za­cyjny nie narzucam Wam zdania. Ale przecież sami widzicie, że ten nowszy to jakaś kpina, że tylko ślepemu może się spodobać, że trzeba być turpistą (tak, znam takie pojęcia), mieć skłon­ności masochi­styczne, albo ogólnie mieć coś nie tak z głową, żeby spośród tych dwóch, nie wybrać starszego. Sytuacja powtarza się z każdym samochodem produ­ko­wanym od lat 50′ 60′ do przełomu milenium.

Fantazja

Chrysler Turbine

Pamiętam jak wyszedł Citroen Cactus. Wszyscy dzien­ni­karze motory­za­cyjni zachwycali się AirBumpami. Jakie to odważne ze strony Citroena, jakie nietu­zinkowe i w ogóle fajne — pewnie mieli erekcje o tym pisząc! No kurka wodna, to ma być nietu­zin­kowość? Chyba zapomnieli czym był Orygi­nalny Citroen DS. Nowinki i niestan­dardowe rozwią­zania w tym samochodzie to temat na całko­wicie osobny wpis. To zresztą przecież też niejedyny nowatorski samochód tej marki z przeszłości. Ale to wszystko jest jeszcze nic. Ford Nucleon, samochód o napędzie atomowym! Fakt, nigdy nie powstał, zbudowali tylko makietę w skali, ale pomyślcie o tym: do dziś Polska nie ma elektrowni atomowej, a na przełomie lat 50′ i 60′ amery­kanie chcieli tak napędzać samochody! Aha i Chrysler Turbine, który był napędzany turbiną gazową, trochę taki odrzu­towiec na kołach o.O

 

 

Mentalna kastracja

No nie wiem, naprawdę nie wiem. Bo takie miałem, myślę, że nawet ciągle mam, gdzieś tam w środku, chociaż pewnie błędne przeko­nanie, że ludzie związani z motory­zacją to jednak są pasjonaci. Wiecie, że jak któryś wpadnie na jakiś genialny pomysł np.: wsadzić V8 do samochodu wielkości Smarta, to będzie bronił tego jak Rejtan — własną piersią. Jak lwica dzieci. Jak polityk stołka. Jak Kwaśniewski połówki. Cokolwiek! A tu chyba jednak tak się nie dzieje. Ktoś wykastrował tych ludzi. Przyszedł Pan Kastrator i ciach! Wczoraj pomysły na napęd atomowy, dziś 1.9TDi. Wcześniej wielkie przetło­czenia, misterne detale, abstrak­cyjne stateczniki jak w samolocie a obecnie Passat. Dawniej wielkie mruczące sześcio­li­trowe V8 o mocy 300 km, a teraz „potężne” wyjące jak odkurzacz R3 o pojem­ności litra i mocy 400 km.

Trzeba mieć jaja

Wujek ale przecież te samochody to skrajna głupota! Samochód odrzutowy? Albo z napędem atomowym?! Kogoś ostro poniosło. Jeździłbyś z reaktorem jądrowym? Przecież byś woził sobie swój mały Czarnobyl. A te stateczniki w Eldorado cabrio! To jest przecież, no kurczę, żenada. Jak to wygląda, komu to potrzebne?

Może tak a może nie. Jedno dla mnie jest pewne, żaden z tych samochodów nie jest nijaki. Można powie­dzieć, że jest brzydki, głupi, niepo­trzebny, cokolwiek. Jedna­kowoż każdy z nich ma charakter, ma osobowość, zobaczyłeś go i już zawsze będziesz pamiętać, jak wygląda albo chociaż, że taki istnieje. Trzeba mieć jaja, żeby coś takiego zrobić. To jak z Multiplą — olaboga jakie to brzydkie! Pewnie, uroda tego samochodu jest co najmniej wątpliwa, ale każdy bez zawahania kojarzy ten samochód. I to właśnie jest w nim piękne, ktoś pokazał jaja — zapro­jek­to­wałem takie brzydkie i takie będziemy produ­kować, bo tak powie­działem!

 

Podobało się? Udostępnij :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *