Przeczytasz w 4 minut(y)

Człowiek widmo?

Mieliście kiedyś tak, że robiliście coś, co było całko­wicie bez sensu? Praca, w której właściwie jakby Was nie było, to nikt by tego nie zauważył? Może dopiero w momencie ewakuacji, podczas pożaru — szefie, brakuje jednej osoby, ale nie mam pojęcia kogo. A wy? Cóż, zrezy­gno­wa­liście z pracy pół roku wcześniej, ale wszyscy o tym zapomnieli, a na wasze konto i tak wpływa wypłata. Wasza praca była tak ważna, że nikt nie zauważył, że już nikt jej nie wykonuje. Niemożliwe! — mogli­byście powie­dzieć, ale mi się coś tak wydaję, że taka sytuacja ma miejsce w grupie VW, zwolnili człowieka odpowie­dzialnego za projek­to­wanie nowych samochodów 20 lat temu i już tak ciągną.

Hej, spójrz na mnie!

człowiek czy tylko cień?

W ogóle teraz wszyscy mają parcie na bycie modnym czy tredi. Takie czasy, każdy chce w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę, a od człowieka już zależy czy będzie to coś wielkiego i kreatywnego — jak np.: ten blog — czy raczej idziemy na łatwiznę i robimy się jak siostry Godlewskie i już, sława. Bo patrzcie, kiedyś nikt się nie chciał ujawnić, a dziś jakby modne jest bycie gejem. Kurka wiem, ciężko nagle zmienić orien­tacje dla mody, ale jak masz kolegę czy chociaż znajomego geja to też ewentu­alnie spoko. Ja oczywiście chcąc być topowym blogerem, wpisuję się w te trendy i mam takiego znajomego, zresztą mojego imiennika. Od razu mówię, że nie jest to żadna ukryta sugestia, że ja sam nim jestem. Wiecie ja to 100% hetero, jem mięso, gluten a jak byłem kiedyś w Norwegii, to fiordy jadły mi z ręki!

Tak sobie stoję i milczę

Są jednak takie sytuacje, gdy jesteś kimś, na kogo nikt nie zwraca uwagi. Chyba że, przypadkiem na Ciebie wpadnie, albo będzie wyzywał: kto Cię tu ustawił”. Pewnie jest spowo­dowane to tym, że Twoja egzystencja nie niesie dla społe­czeństwa żadnych korzyści. Pomyślicie, jak można być tak aspołecznym wyrzutkiem i kto nim jest?

Ale to nie moja wina

Mówimy rzecz jasna o znakach drogowych. Znaki same w sobie są bardzo pożyteczne i tylko głupiec by się z tym spierał — więc ja się nie spieram! Jednak to, w jaki sposób artyści z zarządów dróg je rozmiesz­czają to jest już inna para kaloszy polero­wanych na wysoki połysk klakierków — bo wiecie, prestiż ma być! Nie mam tu nawet na myśli sytuacji, gdy znaki zaprze­czają same sobie. W takiej sytuacji od razu widać, że coś jest nie tak i zwięk­szacie swoją uwagę, by jakoś dojść to rozwią­zania tej enigmy.

Uwaga ostry zakręt

Tu jest prawdziwy problem. Znaki uwaga ostry zakręt czy to w lewo, czy w prawo i jeszcze poprze­dzony znakiem ograni­cza­jącym prędkość. Jeśli tylko byłyby ustawiane w całym kraju, zgodnie z jakąkolwiek logiką byłoby spoko. No ale nie. Jeśli wyjeż­dżacie z naszego pięknego Gniezna w kierunku na Witkowo, zaraz za lasem, w którym już można sobie swobodnie śmigać 90 na godzinę, stoi znak uwaga ostry zakręt w prawo, towarzystwa dotrzymuje mu okrągły przyjaciel redukujący prędkość do 60.

“ostry zakręt” o którym mowa

Specjalnie dla mnie, zamknięto ten odcinek drogi, w pogotowiu czekała karetka pogotowia, a na straży stała straż pożarna. Ryzykując zdrowie i życie przeje­chałem ten zakręt z prędkością 90 km/h. Mogę powie­dzieć tyle, że jeśli miałbym zawiązane oczy to nie wiem, czy wyczułbym, że tam był jakikolwiek zakręt, nie mówiąc już o ostrym czy niebez­piecznym. Nasz testowy samochód był wyposażony w klatkę bezpie­czeństwa, więc spokojnie mogliśmy konty­nuować testy. Podbi­jając prędkość o sporo, a nawet jeszcze więcej (tak, to były fachowe pomiary) nie było mowy o odczuciu żadnych przeciążeń bocznych. Wskaźniki pokazywały 1,mało Gie. To jednostki wykra­czające daleko poza standardowy układ SI.

W ogóle to na każdym skrzy­żo­waniu postawmy znak “ostry zakręt w prawo lub w lewo jeśli skręcisz”. Bo jeśli już trzeba ostrzegać o delikatnym łuku, to dlaczego nie o tym?

Ignoruję was

Mając takie, a nie inne doświad­czenia podchodzę to takich znaków ze sporą rezerwą (patrz podtytuł). Aż do momentu, gdy mało nie przypła­ciłbym tego życiem! Leciałem kilka lat temu moim zabójczo szybkim Clio 1.2 nad morze czy inne takie. O! Ostry zakręt i ograni­czenie do 40 — no na pewno! Te 60 to spokojnie będzie dobrze, pewnie i tak aż za wolno. Kurka no, nie! Jak się okazało, to był bardzo ciasny zakręt, prawie 180 stopni. Gąbkowate zawie­szenie Clio ledwo dało radę przejechać go przy 30 na godzinę!

To był zamach! Na bank!

Teraz myślę, że wiecie, o co mi chodzi. Ten pierwszy zakręt gdzie jest ograni­czenie do 60, śmiało można by pokonać z dwa razy większą prędkością, albo i jeszcze więcej, bez żadnych ekstre­malnych wrażeń. Tamten drugi przy dwukrot­ności ograni­czenia, z pewnością by Was zabił! Gdzie sens, gdzie logika?

Franek radzi

Aha, czyli droga będzie dalej prosta, tak jak była wcześniej

Jasne, łatwo jest coś wyśmiać, trudniej coś mądrego powie­dzieć. W takim wypadku oczywiście mam pomysł — genialny, jak zwykle zresztą — na rozwią­zanie tego problemu. Wysłać kilku śmiałków z miernikami przeciążeń w samochodzie, aby jeździli po naszym kwitnącym, jak kwitnący kwiat (chyba, muszę popra­cować nad porów­na­niami) kraju. Wszędzie gdzie przecią­żenie przy dopusz­czalnej prędkości wyniesie ponad 1,5 G postawić znak ostry/niebezpieczny zakręt. Dajcie mi dobry samochód, paliwo, dietę i wypłatę to podejmę się tego wyzwania dla dobra społe­czeństwa!

Podobało się? Udostępnij :)

2 Comments

  1. hmm-co do znaków ograniczeń prędkości wprowa­dzają w 90 % ludzi w błąd.taki przykład z życia.wracałem kiedyś wtedy jeszcze z Czecho­sło­wacji z kolegami nowym vw passat b5.droga prosta pogoda ok był jakiś mostek lekkie wznie­sienie a przednim ograni­czenie prędkości do 30 ”przelecieliśmy”około 160 na godz. passat nawet nie poczuł wyboju.po jakiś 100 km znak organicznie do 40 km jecha­liśmy jakieś 70 km no i cudem nie zaliczy­liśmy ”dachu” .pytanie którym znakom wierzyć ?

    adam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *